III
W nocy trzasły drzwi, zaczął śpiewać ptak,
niczym grom i śnieg, burza. Sztormu brak.
Czekasz ciszy mchu, nie ma ducha snu.
Jesteś sobie sam ideałem - dnu
przepodobny tyś. Zacznij i wyjdź - już!
Pamiętajże śmierć, tak to ona, tuż!
Nocna chmura mknie, a nie-boskłon gna
za nią niczym pies w kości światłem trwa.
Niebem wstrząsnął grom, trwałej perły moc
ciepłem spija blask - ciemniejąca noc.
W nocy trzasły drzwi. Nie wejść, nie wyjść, w mrok.
Wiatru pisanie, szczek. Zakręcony lok
wkoło szyi snu pętlę tworzy liść.
Lutni słychać brzęk. Ciemność musi iść.
Przemyślenia też. Świta. Myśli precz!














Comments